Nadszedł czas na małe podsumowanie tego, co się działo w ciągu tego czwartego kwartału 2025
Waga / pomiary.
Nie jest tak źle. Choć mogło być lepiej. Jednak z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień są delikatne postępy. I nie tylko w samej wadze, ale także w pomiarach. A to ważne, bo cieszy oko.
Treningi.
No tutaj początek kwartału był słaby. Jednak dwa kolejne miesiące to już cieszy oko.
Aktywność okołotreningowa.
Tu jest poprawa w stosunku do tego, co było kiedyś jednak do tego, co bym chciał — jeszcze bardzo daleko.
Jedzenie.
Jest trochę do poprawienia.
Nie ma podjadania w czasie dnia różnych dziwnych rzeczy.
Nawet w miarę udaje mi się trzymać w ryzach to, co jem — no poza obiadem w pracy (nad nim nie jestem w stanie zapanować — dziewczyny po prostu za dobrze gotują).
I co ciekawe — nie mam ciągot do fastfood’ów — nie czuje jakoś specjalnie potrzeby, aby zjeść coś w rodzaju burgera czy pizzy bądź czegoś w ten deseń.
Picie.
Tu o dziwo nie ma problemu. Myślałem, że odstawienie % będzie większym problem. A okazuje się, że to było w sumie najłatwiejsze ze wszystkich rzeczy, jakie do tej pory robiłem.