Depresja

Depresja

Czy depresje może mieć tylko ta druga strona?
Nie.
Z tego, co wiem, to każdy może ją mieć.
I nie każdy ja pokaże.

O ile jestem w stanie domyślać się, że ktoś mi bliski ma depresje — bez badań, bez lekarza, bez diagnozy. Czemu? Bo to widać. Dobra, może się mylę i źle czytam pewne sygnały. I chciałbym, aby tak było. To coś mi mówi, że tak nie jest.

Jednak czy ja ją mam?

W takim przypadku jak ten, czy też w przypadku innych chorób, zaburzeń czy też podobnych rzeczy moim zdaniem są tylko trzy rzeczy, jakie trzeba zrobić. Czasem są to łatwe rzeczy do zrobienia. A czasem są to gigantyczne kroki.

  1. Zdać sobie sprawę z tego, że ma się problem — przed samym sobą.
    Nie ma tutaj.
  2. Zdać sobie sprawę z tego, że samemu się tego nie dźwignię.
    Wyczerpać wszystkie możliwości samemu.
    I dopiero wtedy przechodzimy dalej.
  3. Iść po pomoc na „zewnątrz”.
    Tu mam na myśli specjalistów, lekarzy. Najbliższa rodzina jest ważna i ona może pomoc i zadziałać cuda — jednak … oni nie będą obiektywni.

A ja?
Przed samym sobą stojąc i patrząc w lustro, mogę powiedzieć — że tak, mam ten problem.
Wydaje mi się, że jeszcze na dziś — jestem w stanie sam (nie do końca — ale z pomocą przyjaciół) wyjść z tego — co na razie się udaje.
Czy będę potrzebował pomocy z zewnątrz? Tak, choć będąc świadom tego, na razie jeszcze daje radę.

A czemu jeszcze daję radę?
Bo patrząc na to, co mam — mam bardzo łagodne stany depresyjne.
W zasadzie to każdy mniej lub bardziej miewa takie stany.
Ja wiem, że je mam.
Są w zasadzie trzy rzeczy, jakie mnie ratują.
Treningi — te dają mi niesamowitego kopa
Muzyka — słuchanie jej w każdej sytuacji
Praca na wysokich obrotach — bycie cały czas na pełnej.

O ile treningi wychodzą mi na zdrowie. Muzyka — tak pół na pół — bo są chwilę, że tego, co ja słucham — słuchają ci, co są dookoła. To największe spustoszenie. We mnie robi praca na pełnej.

Do momentu, kiedy będę w stanie sam dawać z tym radę, to ciągnę to sam.
Mimo wszystko — mam z tyłu głowy, że czeka mnie wizyta u specjalisty.