Rok

Rok

Dziś mija dokładnie rok od kiedy nie pije alkoholu. Świadoma decyzja, która została podjęta trochę pod wpływem emocji, trochę pod wpływem chwili.

Tak naprawdę to chyba chciałem sam sobie sprawdzić.
Czy dam radę.
Czy wytrzymam.
Czy pozwoli mi to funkcjonować.

Dziś z perspektywy roku, czyli 51 tygodni, 365 dni, 8544 godzin widzę, że nie jest on mi do niczego potrzebny.
Nauczyłem się żyć bez niego.
Nauczyłem się bawić bez niego.

Z początku było ciężko. Czas. On pokazał jego prawdziwe oblicze.
Kiedyś wstawałem rano i się zastanawiałem czy mogę jechać samochodem.
Teraz wstaję, biorę kluczyki, wsiadam i jadę. Komfort ten jest przeogromny.

Kiedyś nie wyobrażałem sobie wieczoru bez drinka. Piwa nie lubię. Nie przepadam za nim. Drink się zdarzał. Raz częściej, raz rzadziej. Dziś mam czasem momenty, że myślę o tym, aby do danego problemu usiąść z czymś mocniejszym. Jednak stare powiedzenie mówi — alkohol nie rozwiązuje problemów. Fakt, mleko też nie. Zza wschodniej granicy przyszło takie powiedzenie: Bez wódki nie razbieriosz (Bez wódki nie zrozumiesz).

Dziś myślę, że wszystkie problemy, wszystkie sytuacje życiowe (zarówno prywatne jak i służbowe) można, a wręcz trzeba rozwiązywać na trzeźwo. Niestety % mają to do siebie, że zaburzają pewną perspektywę. Pewien osąd.

Czego bym sobie sam życzył na ten nowy rok w tej kwestii?
Dalszej wytrwałości.

Chyba tylko tyle.