Alkohol. Tak, to też ograniczyłem.
Kto nie lubi, siedząc na grillu, wypić zimnego piwa do kiełbaski czy karkówki albo kaszanki?
Ilekroć byłem gdzieś na takim grillu, że mogłem się napić — korzystałem z takiej możliwości.
I powiedzmy sobie szczerze jedną rzecz — nie popadłem w alkoholizm.
Z początku piłem piwo. Smakowało mi.
I nie widziałem w tym nic złego.
No bo komu może zaszkodzić jedno piwo?
Jeszcze samo piwo to może by było ok (poza aspektami jakie później się pojawią), ale ja do tego zawsze coś jadłem — czipsy, orzeszki, pizza. I w ten sposób ładowałem w siebie od groma pustych kalorii.
Jakiś czas później zasmakowałem w winach.
Mieszkając w Warszawie na Hali Banacha, był market spożywczy, gdzie była całkiem spora i dobrze zaopatrzona strefa win. Od czasu do czasu mając ochotę, zaglądałem tam i wybierałem sobie coś do spróbowania. Nie jestem żadnym komesem czy znawcą — wybierałem, patrząc po etykietach albo po tym co już mi wcześniej pasowało.
Wódka. Ta to mi nigdy nie smakowała. Nie przepadałem za nią. Zdarzało się pić na weselach czy takich imprezach — ale w domu to potrafiła stać miesiącami nieruszana.
Sytuacja zmieniła się, jak dostałem od kogoś — whisky.
Wcześniej zdarzało mi się próbować, ale nie wchodziła mi — była jakaś dziwna w smaku i w ogóle bylem przez długi czas na nie.
Do niej po prostu chyba musiałem dorosnąć.
Miałem okazję pić różne rodzaje, ale większość z nich mi nie pasowała. Nie, że jestem jakiś wybrany w smaku — po prostu jakoś tak jest.
Wracał człowiek wieczorem po całym dniu zmordowany i robił sobie drinka.
Czy też jako nagroda za cały tydzień pracy — w piątek wieczorem drineczek.
Dziś mam można powiedzieć swoja ulubioną, jaką lubię sobie od czasu do czasu wypić w postaci drinka.
A czemu odstawiłem najpierw piwo, potem wino, wódkę i na koniec whisky?
Pomijając aspekt, że alkohol szkodzi zdrowiu i finansowy — to mają one dużo pustych kalorii. A kolejna rzecz — przez jaka odstawiłem — ja do tego zawsze coś jadłem.
Od jakiegoś czasu nie pije piwa. Nie wiem czemu, ale nie mam już takiego smaku na nie.
Wino też do mnie nie przemawia. Mamy w barku kilka butelek. I tak stoją i stoją i zajmują tylko miejsce.
Czy było ciężko? Nie.
