Turysta — terrorysta?

Turysta — terrorysta?

Z racji, że mieszkamy w turystycznym miejscu — Gdańsk — to jak pewna część mieszkańców Gdańska — nie przepadamy za turystami. W ostatnim czasie sami dość sporo jeździmy i zwiedzamy. I jesteśmy typowymi turystami. Ale, chwila jak to — jesteście turystami a sami za nimi nie przepadacie??

Tak, jest to możliwe i to bez większego problemu

Wyznajemy prostą zasadę z naszego przysłowia – „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiło”.
Proste?
Ha, nawet banalne.
I czy to jest trudne do zrobienia?
Nie.
A jak to wygląda w rzeczywistości?

Śmieci.
Wszędzie. Czy to będzie plaża (jakim k%$#a cudem jak jest pełno śmietników??), starówka, parking przy trasie czy np. w TPN (tego to ja już za nic nie kumam). Tam, gdzie jest „cywilizacja” są śmietniki. Może nie pod ręką — ale są. O ile w TPN to rozumiem czemu nie ma — są wyraźne informacje, że nie ma koszy — aby zwierzęta dzikie się nie włamywały do nich. I to jest dla mnie jasne.
Ale w innych miejscach??
Przyniosłeś czy tam przyniosłaś pełne?
To zabierz ze sobą puste. Kosz się zawsze gdzieś znajdzie.
My mamy taką prostą zasadę — że nie ważne czy śpimy w Air B’n’B, czy w hotelu (nieważne ile gwiazdek) – zawsze zostawiamy po sobie porządek. Nie mam na myśli mycia okien czy jakiegoś gruntownego sprzątania — jednak zostawiamy po sobie to w takiej formie, aby nikt nie powiedział — o zostawili chlew.

Palenie papierosów.
Kiedyś mi to nie przeszkadzało. Teraz są miejsca a może nie tyle, ile same miejsca, a raczej sytuacje, kiedy nie przeszkadza mi to za bardzo. Choć są takie miejsca, gdzie można by się od tego powstrzymać.
I tu nie zawsze chodzi mi o zwykłe papierosy ale o te elektroniczne gówna.
No po tym zostaje taka wielka chmura dymu, a nie każdy ma ochotę wdychać to, czym dana osoba się „raczy”.

Muzyka z głośników.
Nie ma dla mnie znaczenia czy to będzie głośnik wielkości puszki po coli czy to będzie coś wielkości śmietnika.
I może nie tylko z takich rzeczy — ale też z samych telefonów — to bardziej komunikacja miejska niż outdoor.
Ale czemu o niej? Przecież ja sam lubię muzykę i słucham jej dużo. W zasadzie zawsze jak coś robię to coś musi grać mi za uszami.
Są jednak miejsca, gdzie to nie tyle, że przeszkadza to w zasadzie nie powinno mieć miejsca.
Na plaży przeszkadza a w drodze z Palenicy do Morskiego Oka — nie powinno mieć miejsca.

Wpychanie się na siłę.
Nie wiem kto wychowywał tych ludzi ale to, co czasem widzę to przechodzi ludzkie pojęcie. Raz, że za kierownica to są jakieś dzikie zwierzęta czasami, to na chodniku …. Idzie i nie patrzy. Ważne, że on/ona idzie. A inni użytkownicy danego ciągu pieszego? Traktowani są jak coś, co zawadza.
Mamy w naszym kraju ruch prawostronny.
Jednak dla wielu osób jest to tylko sugestia — podobnie jak kolor wyświetlany na sygnalizatorze czy znaki nakazu/zakazu.

I tak zdaję sobie sprawę z tego, że generalizuję.
Bo nie wszyscy turyści tacy są.
Że to autochtoni się też do tego przyczyniają.
Jednak tutaj też trzeba pamiętać o tym, że nawet autochton może być turysta nawet we własnym mieście.