God Mode Off

God Mode Off

W głowie odkładałem to, że zaczyna doganiać mnie peseloza. W sensie, że pesel mnie zaczyna doganiać. Mówiłem: mnie to nie dotyczy. Nic mi nie jest. Jak boli, to znaczy, że żyje.

No to jednak nie do końca tak jest.
Okazuje się, że mój organizm zaczyna się rozsypywać jak klocki.

To, co kiedyś było sprawnie działającym mechanizmem — dobrze naoliwionym, sprawnym, zawsze wypoczętym, gotowym do działania, teraz już tak to nie wygląda.

Coraz częściej pojawiają się pęknięcia w tej skorupie.
Mechanizm nie działa już tak sprawnie.
Coraz częściej się zacina.
Pojawiają się oznaki zużycia poszczególnych elementów składowych.

Dziś spadła na mnie wiadomość jak grom z jasnego nieba.
Coś, co dwa tygodnie temu było tylko chwilową dolegliwością, drobnym bólem okazało się czymś o wiele poważniejszym.

Spokojnie, nie jest to rak.
Coś innego.
Później to opisze. Może.

Próbuje się z tą wiedzą pozbierać.
Szukam rozwiązań jak z tym funkcjonować.
Jak to wpłynie na moje dalsze życie.
Na moje treningi.
Na moją pracę.
Na rodzinę, przyjaciół.

Teraz wizyta u specjalisty i konsultacje jak z tym walczyć.
Bo walczyć będę.