Rok 2025 za mną. Nie był to łatwy rok. Z wielu powodów. Nauczył mnie kilku rzeczy, które mam zamiar zmienić i wdrożyć.
Trening siłowy
Coś, co już zaczyna chodzić za mną od jakiegoś czasu. Bieżnia czy orbitrek są spoko. Dają dużo frajdy. Jednak za ich pomocą nie zbuduje mięśni. A i tempo redukcji delikatnie spadło.
Tutaj pomocne może się okazać to, co mam w domu — hantle, sztanga i ławeczka.
Muszę tylko odpowiednio to zaplanować i zacząć wdrażać.
Zdrowie
– fizyczne
– psychiczne
Tak obie te rzeczy muszą stać się większym priorytetem w moim życiu.
Jak na razie to one były gdzieś daleko.
Skutek?
Pewne „obszary” mojego zdrowia (zarówno fizycznego, jak i psychicznego) są zrujnowane. Może nie do maksimum. Jednak dość mocno. Odbudowa ich będzie długa, trudna, i pewnie kosztowna. Tu zaznaczę, że nie do końca chodzi mi o pieniądze a o czas, wysiłek, determinacje i inne rzeczy
Kuchnia
Tu jest sporo do poprawy.
Wynik, jaki mam za sobą wynikiem. Jednak tutaj jest pole do popisu. I to spore.
Być szczęśliwym
To chyba będzie najtrudniejsza rzecz oprócz zdrowia, z jaką będę musiał się zmierzyć w tym nadchodzącym roku.
Paradoks polega na tym, że aby być szczęśliwym — nie trzeba dużo.
Czasem wystarczy trochę, odrobina.
Na nowo muszę przewartościować pewne rzeczy, zachowania, sytuacje.
Podróże
Te małe koło przysłowiowego komina — bo się okazuje, że okolice Trójmiasta są świetnym miejscem na jednodniową wycieczkę. I wcale daleko nie trzeba jechać.
A co ważne — można wybrać się tam rowerem. Będzie przyjemne z pożytecznym — wycieczka + trening. Coś dla ciała, jak i dla ducha.
Jednak oprócz nich — te duże oraz średnie.
Na razie tak myślę, aby zwiedzić trochę miejsc w Polsce. Może gdzieś dalej.
Kusi mnie Skandynawia — Szwecja, Norwegia — może nawet Finlandia
Powrót do moich dawnych pasji
Znowu wyciągam aparat z plecaka. I nie, tylko aby coś sprawdzić. Tylko aby zrobić zdjęcia.
Fotografia na nowo zaczyna dawać mi frajdę i przyjemność.
A co z tego wyjdzie?
Czas pokaże.